..tak nas piszą. A że nie piszą…

Zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich,  dziennikarze zaczęli się prześcigać w donoszeniu co o tym wydarzeniu i samym prezydencie-elekcie mówią światowe media. Otóż mogę zaświadczyć, że francuskie media ledwo zauważyły ten fakt. Przez cały dzień miałam włączone France Info, gdzie tematem nr.1 były wybory w Hiszpanii, potem sytuacja w Burundi i Tunezja.  Szczerze mówiąc, nie słyszałam ani słowa o polskich wyborach, ale być może coś przeoczyłam. Na portalach Le Monde, Le Figaro i Liberation zdawkowe notki, zero zainteresowania w komentarzach. Potwierdza to tylko moje wcześniejsze obserwacje, że francuskie media Polską nie interesują się wcale, a przeciętny Francuz o naszym kraju wie niewiele, albo zgoła nic. Ostatni news z naszego kraju, który miał odzew we francuskim internecie, dotyczył kobiety, która urodziła dziecko mając 4,5 promila alkoholu we krwi. Rzeka komentarzy, między innymi mój ulubiony „co się dziwić, to kraj, w którym wódka kosztuje mniej niż woda mineralna”.

 

polska_rodzina_3Jak wygląda typowa polska rodzina mogłam przekonać się oglądając wystawę, którą zafundowały swoim mieszkańcom władze podparyskiego Vincennes, z okazji święta Europy. Rodzina żyje we wsi o nieistniejącej nazwie, ma 11 dzieci i trzy krowy. W Polsce żyje się ciężko, bo od wprowadzenie euro wszystko podrożało trzykrotnie. Wiem, że tak czasami wygląda wieś, nie tylko polska, że ludzie mieszkają w takich chatach, ale dziwnym trafem ze wszystkich europejskich krajów, które odwiedził niemiecki fotograf, tylko Polska, Estonia i Bułgaria dostąpiła zaszczytu sfotografowania „typowych” rodzin na zapadłych wsiach. Z litości, imienia fotografa nie wymienię. Jeśli ktoś chce zobaczyć całą wystawę spokojnie może ją obejrzeć pod merostwem w Vincennes.

Na szczęście Francuzi pewnie szybko o tym zapomną, bo jak pisałam Polska nie leży w centrum ich zainteresowań. Prezydent-elekt może spać spokojnie. Le Monde nic o nim nie napisze. Chyba, że osiągnie 4,5 promila i powije noworodka.

Morał z tego taki. Pół biedy jeśli o nas nie piszą, gorzej jeśli wypisują bzdury. O liście najpopularniejszych polskich imion żeńskich pisałam tutaj. W mojej rodzinie rzeczywiście co druga kobieta ma na imię Benedykte.

Ps. Powyżej mówię o „przeciętnym” mieszkańcu Francji. Czasami można spotkać takich, którzy coś wiedzą, a nawet „polonofilów”. Woźny ze szkoły moich dzieci serwuje mi regularnie analizy  kampanii wrześniowej, wzdychając co chwila, że jesteśmy tacy dzielni, w tak trudnym położeniu geopolitycznym.