Jak zwiedzać Paryż unikając turystów. cz.3 – Paryskie ZOO

Tytuł tego wpisu powinien brzmieć „Czego w Paryżu nie zwiedzać – Paryskie ZOO”.

Jednak  jest on częścią bardzo subiektywnego poradnika turystycznego „Jak zwiedzać Paryż unikając turystów”, więc niech tak zostanie. Aby uniknąć turystów, ustawiających się w długie kolejki przed nowiusieńkimi bramami paryskiego ogrodu zoologicznego, wystarczy tam nie iść. Zrezygnować, olać i zabrać dzieciaki na piknik do położonego obok lasu Vicennces, albo wypożyczyć łódkę i popływać po uroczym jeziorku Daumesnil. I niczego nie żałować, bowiem samo ZOO nie jest szczególnie atrakcyjne. A przynajmniej nie na tyle, żeby tracić dzień z naszego cennego czasu w Paryżu.

Ogród jest mały – chociaż trzeba też przyznać, że uroczy i świeżo wyremontowany. Zwierząt, co tu dużo mówić, niewiele. Wybiegi i terraria malutkie, kolejki ogromne, szczególnie po południu. Bilet wstępu jest drogi, jest to jeden z najdroższych ogrodów w Europie. Zwiedzanie dla czteroosobowej rodziny to koszt ok 70 euro.

zoo-2

PARIS 2015

Zestawiwiam sobie ten ogród z moim ulubionym, warszawskim. W porównaniu z nim, paryski odpowiednik jest trzykrotnie mniejszy, ma trzykrotnie mniej zwierząt, nie ma w nim placu zabaw, ani chociażby trawnika do „wybiegania” dzieci. Więc jeśli chcemy zobaczyć fajne ZOO to kierunek Warszawa będzie zdecydowanie lepszy i ….. dużo tańszy.

Jak więc doszło do tego, że jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami Rocznej Kary Wstępu dla całej rodziny za bagatela 200 euro?

Otóż ZOO de Paris miało piękne plakaty w całym mieście, bardzo ładne filmiki reklamowe i uroczą stronę internetową. I mieszkamy blisko. I był początek kolejnych wakacji, tym razem wiosennych. I to była jedna z tych atrakcji paryskich, których jeszcze nie widzieliśmy. I…..  jakoś nie pomyślałam. I…. w finale, byliśmy już trzy razy przez trzy kolejne dni z rzędu.

Dzieciom się podobało. One nie porównują tak skrupulatnie powierzchni w hektarach, jak stetryczała matka. Były co prawda nieco rozczarowane ilością zwierząt i pustymi wybiegami, ale początek wakacji spędziliśmy w sumie miło. Na szczęście czwartego dnia zaczęło padać, więc zrezygnowali z bólem serca z kolejnej wycieczki. Niektóre wybiegi pozostawały puste przez trzy dni, więc zaczęliśmy podejrzewać, że po zwierzętach zostały tylko tabliczki. Ale myślę że jeszcze wrócimy żeby to sprawdzić. I w końcu wypatrzymy chociaż ogonek rosomaka. Zgodnie z zasadą, mam ten bilet roczny to będę chodzić dopóty, dopóki jedyna wydra w ZOO nauczy się wypowiadać moje imię. Nie sądzę żebyśmy w następnym roku skusili się ponownie na ten wydatek.

Podsumowując, ZOO de Paris można sobie ze spokojnym sumieniem odpuścić jeśli przyjeżdżacie na krótki okres do Paryża. Są w Europie zdecydowanie lepsze i ciekawsze ogrody zoologiczne. Jeśli jednak jesteście wielkimi miłośnikami takich miejsc i koniecznie musicie, to postarajcie się być jak najwcześniej najlepiej już o 10. Po południu ogród jest wypełniony do granic możliwości i robi wrażenie jeszcze mniejszego niż jest w rzeczywistości. Na zwiedzanie całości wystarczy zarezerwować 4 godziny i to z wypiciem kawy na miejscu.

I jeszcze dwa plusy na zakończenie:

1.Sklep z pamiątkami jest super, mają koszulki z lemurami we wszystkich rozmiarach.

2.Zaraz po otwarciu pusta przestrzeń ze sztucznymi skałami  jest mocno surrealistyczna i w sumie piękna.