Jak zwiedzać Paryż unikając turystów. cz.2 – Wieża

Paris

Pisanie o tym, jak zwiedzać Wieżę Eiffla unikając turystów jest podobne do radzenia komuś, jak wyjechać na wakacje bez wychodzenia z domu. Nie da się, po prostu. Wieża jako żelazny – nomen omen – punkt paryskiego zwiedzania jest oblegana zawsze. Tysiące ludzi każdego dnia chce spojrzeć na Paryż z góry. Dlatego, żeby uniknąć turystów należałoby zrezygnować z wjeżdżania na górę. Znam osobiście kilku mieszkańców Paryża, którzy, podobnie jak nasze góralki na Giewoncie, nigdy na szczycie nie byli i żyją. No, ale turysta musi i na Giewont, i na Wieżę.

Trzy rady, które mogą pomóc uniknąć masakry:

– Bilet kupujemy przez internet. Chyba, że chcemy powspominać PRL stojąc w niekończących się ogonkach. Można to wykorzystać jako lekcję dla dzieci opowiadając o kolejkach po pomarańcze lub szynkę. Dla wzmocnienia klimatu można zrobić mini kartki i prowiant rozdać dopiero przy kasach.

– Planujmy zwiedzanie albo tuż po otwarciu albo przed zamknięciem. Dobra jest też „pora obiadowa” czyli ok. 13h kiedy wszystkie wycieczki udają się na żabie udka.

– Raczej odpuszczamy sobie wchodzenie po 1665 schodach. To, że w tym roku właśnie nasz rodak -Piotr Łobodziński wygrał wyścig na szczyt pokonując wszystkie poziomy w 7 minut i 50 sekund, nie oznacza, że nam też się uda. Schodzenie za to jest fajne.

Nic więcej niestety nie można zrobić. W kolejce odstoimy swoje nie tylko na dole ale też zmieniając windy na kolejnych poziomach. Czy warto? Powiem krótko. Ja byłam raz i wystarczy. Nie lubię kolejek i nie jestem jakąś wielką amatorką spoglądania na świat z wysokości. Nie jest to mój ulubiony sposób spędzania czasu. Dla równowagi dodam, że oglądałam ostatnio dokument o pewnej Amerykance, która zapałała taką miłością do 7 tyś ton żelaza, że wstąpiła z Wieżą w związek małżeński zmieniając nazwisko na Tour Eiffel. Taki związek partnerski raczej bez szans na potomstwo.

Dzieciom najbardziej podobało się zbieganie po schodach i windy.

Cała wyprawa w połowie kwietnia, czyli okresie, który nie jest  szczytem sezonu zajęłam nam dokładnie 2 godziny 30 min. Od wyjścia z metra na Trocadero do powrotu na ziemię. Mieliśmy kupione bilety i zwiedzaliśmy w „porze obiadowej”.

W historii Wieży zapisał się ostatnio także inny nasz rodak. Trzydziestolatek próbował popełnić samobójstwo skacząc z pierwszego piętra. Obiekt ewakuowano, a niedoszłego samobójcę sprowadzili na ziemię strażacy. Koszt zamknięcia Wieży na czas takiej akcji to 50 000 tyś euro. Nie wiadamo czy niedoszły samobójca musi pokryć ten rachunek własnej kieszeni.

Więcej szczęścia miała w podobnej sytuacji pewna niedoszła samobójczyni w 1964 roku. Skoczyła prosto na dach zaparkowanego pod Wieżą samochodu. Nie dość że przeżyła, to jeszcze podobno wyszła za mąż za właściciela auta. Takie rzeczy to tylko w Mieście Miłości.