I nas dopadła Dobra Zmiana.

dobrazmiana
Biję się w pierś nędzną, nie poszłam głosować w ostatnich wyborach parlamentarnych. Po pierwsze nie miałam swojego faworyta – ok, już od paru lat nie mam – i ciężko by mi było po raz kolejny głosować bez przekonania. Po drugie, wyemigrowałam i doszłam do wniosku, że tym samym odebrałam sobie prawo do głosowania. Niech głosują Ci co zostali i niech oni ponoszą konsekwencje. Potem pojawił się żal malutki, bo jednak skala Dobrej Zmiany trochę mnie zaskoczyła. Trudno niech sobie zmieniają, ja na razie nie wracam.

Ale o dziwo Dobra Zmiana dotarła też do nas. Orange ( dostawca TV) wyłączył nam TV Polonia. I pomimo tego, że ten kanał to „prawdziwy kanał”, to jednak dotknęło mnie to trochę. Czasami lubię sobie obejrzeć Samych Swoich albo jakąś inną klasykę. Na stronie Orange można znaleźć informację, że usunięcie kanału może być związane z napiętą sytuacją w mediach publicznych w Polsce. Orange na potwierdzenie grozy podaje link do artykułu Liberation o czystkach w mediach. No i masz. Nie będzie Samych Swoich na Wielkanoc. Przez noc pogodziłam się z tym faktem, a rano nowa wieść zwaliła mnie z nóg.

Minister Waszczykowski zaczął dłubać przy Instytutach Polskich. W wielkim skrócie. Lata temu, za ministra Sikorskiego zmieniła się misja Instytutów Polskich. Z polonijnych domów kultury miały stać się instytucjami promującymi Polskę za granicą. Oferta kulturalna i nie kulturalna miała być skierowana do tubylców.

Instytut Polski w Paryżu tak się tą misją przejął, że nawet jako jedyny instytut narodowy we Francji nie ma strony w języku swojego narodu. Dlaczego? Czy trudno wyobrazić sobie, że do Paryża przyjeżdża Polak, który nie mówi po francusku na kontrakt i chciałby trochę w kulturze polskiej uczestniczyć. No i nie może. Bo strona tylko po francusku. Czeski ma wersję po czesku, duński po duńsku, niemiecki po niemiecku, a polski tylko po francusku. Po co polską kulturę wśród Polaków promować? Jeszcze przyjdą na jakiś wernisaż albo co, i wiochy narobią.

To tak trochę ironicznie, działalność Polskiego Instytutu w Paryżu to temat na inny post, nie taki znowu długi, bo instytucja aktywnością nie powala. Nasz nowy minister postanowił sprawę odkręcić. Instytuty mają zająć się krzewieniem kultury polskiej z naciskiem na dyplomację historyczną (cokolwiek to jest) popularyzowanie postaci takich jak Marie Curie-Składowska, Chopin, JPII, imprezy patriotyczne, propagowanie dziejów naszego narodu w kontekście rocznicy chrztu Polski…. bo do tej pory to lewactwo i gender promowali. Jakby nie mogli znaleźć złotego środka. Już widzę wieczorki patriotyczne, na które walą tłumy Francuzów przebranych za Żołnierzy Wyklętych żeby uczcić 1050 rocznicę Chrztu Polski.

Dlaczego nie może być normalnie?

Marzy mi się Instytut, który jest otwarty dla dzieci, dla studentów (czeski przyciąga jazzem i piwem, w duńskim jest świetna kawiarnia) dla Polaków i Francuzów, i dla matek z dziećmi, i dla kombatantów, dla artystów oczywiście też. I już niech będzie ta akademia ku czci, i Warlikowski niech będzie. Albo najlepiej niech Warlikowski ten chrzest wyreżyseruje i kwita.

Ps. Dodam jeszcze, że Instytut Polski w Paryżu nie ma strony, która działa na urządzeniach mobilnych. No ale kto powiedział, że dostęp do kultury ma być łatwy.